O firmie

Kompleks Valdi Plus to nie tylko restauracja, kawiarnia i delikatesy. Na naszych salach bankietowych oraz w miejscach wskazanych przez klienta organizujemy wspaniałe przyjęcia.
Organizacja przyjęć to już prawie trzypokoleniowa rodzinna tradycja.

Moja babcia Teodozja Drobik prawie całe swoje życie spędziła gotując i piekąc w domach wielu szacownych ludzi, na plebaniach i różnego rodzaju salach. Była znaną i bardzo cenioną kucharką.
Pod jej czujnym okiem wychowywał się i od dziecka nabierał doświadczenia w „kucharzeniu” jej syn Gerard. Ta nauka zaowocowała wiele lat później szybkim awansem ojca na stanowisko dyrektora zakładu garmażeryjnego. Był znakomitym gastronomem, laureatem wielu konkursów kulinarnych i wystaw gastronomicznych. Wielokrotnie reprezentował nasz kraj i rozsławiał polską kuchnię na Dniach Kultury Polskiej w Niemczech, Francji i Szwecji.

Należy tutaj wspomnieć, że były to bardzo trudne czasy PRL- u i dostęp do jakichkolwiek produktów, sprzętu, szkoleń itp. był nieporównywalny z dzisiejszą rzeczywistością. Rzekłbym raczej, że był jednym z prekursorów polskiej gastronomii.

W 1974r. ojciec rejestruje pierwszy w Polsce Dom Przyjęć. Jest to mała sala wydzielona w rodzinnym domu Drobików
w Borowej Wsi. Miejsce to szybko stało się bardzo znane, ponieważ zadowoleni klienci „pocztą pantoflową” przekazywali sobie swoje opinie „O Drobiku”.

Kiedy reglamentowano żywność właśnie „U Drobika” stoły uginały się od rarytasów, które sam szef dla swoich gości zdobywał wszystkimi możliwymi kanałami...

Wychowując się w takim domu wraz z trójką mojego rodzeństwa, nie sposób było nie złapać bakcyla gastronomii. Od najmłodszych lat dzielnie mu pomagaliśmy budować jak najlepszy wizerunek firmy. Skończyłem szkołę gastronomiczną, ale praktyki nabierałem w domu cały czas asystując ojcu przy organizacji przyjęć. Zmieniły się także czasy i mogłem już korzystać z wielu kursów branżowych zarówno w kraju jak i za granicą.

Nadeszła także pora w moim życiu, że koniecznie chciałem spróbować własnych sił i rozpocząłem pracę na własny rachunek. W 1994 roku otwarłem mały sklepik na rogu ulic Gliwickiej i Równoległej.
Mój pomysł tak bardzo spodobał się klientom, że trzy lata później odebraliśmy w Belwederze Główną Nagrodą za najlepszy sklep w kategorii małych placówek w Polsce.

Kolejne trzy lata poświęciliśmy na rozbudowę placówki i tak w 2000 roku oddaliśmy dla Państwa nową salę bankietową oraz zdecydowanie powiększoną restaurację i sklep. Czas mijał, trendy się zmieniały, a my z nimi…. W 2011 i 2012 roku postanowiliśmy zaskoczyć naszych gości nowymi pomysłami. Najpierw przeprowadziliśmy remont sali bankietowej,
a kolejno powiększyliśmy restaurację o ogród zimowy, jednocześnie odświeżając pozostałe wnętrza.

Przez wszystkie lata działalności staramy się zadowalać naszych gości serwując dania kuchni śląskiej, polskiej
i śródziemnomorskiej. Nasi kucharze wykorzystują tradycyjne i sprawdzone receptury przekazywane w naszej rodzinie
z pokolenia na pokolenie. Szefowie kuchni korzystają z różnego rodzaju szkoleń gastronomicznych, aby nieustannie doskonalić swoje umiejętności i rozpieszczać Państwa podniebienia nowymi smakami. Nasi cukiernicy przygotowują doskonałe desery oraz pieką ciasta i torty bazując na tradycyjnych, rodzinnych recepturach, nie pomijając jednak trendów światowego cukiernictwa. W naszym menu pamiętamy również o sezonowych przysmakach…

Dzisiaj zależy mi najbardziej na tym, aby móc dalej Państwa rozpieszczać.
Aby nasza restauracja zawsze była Państwu po drodze.

Ja będę się cieszył i nucił cichutko:
W moim magicznym domu
Ciepło jest i bezpiecznie
Gościu znużony, gościu znudzony,
jeżeli zabłądzisz kiedyś w te strony,
zajrzyj tu do nas koniecznie!
Waldemar Drobik

Powrót do strony głównej Do góry